NASI PRZYJACIELE

PŚ w Ruce: Triumf Norwegów, Polacy 6 po dyskwalifikacji Żyły

Norwegowie nie pozostawili rywalom złudzeń wygrywając drugi z rzędu drużynowy konkurs Pucharu Świata, tym razem na skoczni w Ruce. O dużym pechu mogą mówić Polacy, którzy po dyskwalifikacji Piotra Żyły w pierwszej serii zajęli szóste miejsce.

Podopieczni Alexandra Stoeckla latali jak natchnienie, co pozwoliło im odnieść czwartą z rzędu wygraną w konkursie drużynowym, biorąc pod uwagę zmagania z ubiegłego sezonu. W ekipie zwycięzców rozpoczynał Robert Johansson (134.5 i 141.0m). Jako drugi na belce pojawił się Anders Fannemel (133.0 i 142.0m). Jako przedostatni z rywalami mierzył się Daniel-Andre Tande (140.5 i 134.5m). Kończył najlepszy z Norwegów w sobotnie popołudnie Johann Andre Forgang (136.0 i 141.5m). Łączna nota zwycięzców wyniosła 1184.2, co okazało się rezultatem aż o 67.3 punktu lepszym od drugiego zespołu.

Na drugiej pozycji sklasyfikowani zostali reprezentanci naszych zachodnich sąsiadów w składzie: Markus Eisenbichler (130.0 i 132.0m), Pius Paschke (132.0 i 133.0m), Andreas Wellinger (133.5 i 134.0m) oraz Richard Freitag (136.5 i 138.0m). Sztuka ta udała się Niemcom, chociaż na półmetku serii finałowej zajmowali jeszcze miejsce czwarte i mało wskazywało, że staną na podium.

Pozytywnym zaskoczeniem sobotniej rywalizacji okazała się reprezentacja Japonii, która zajęła trzecie miejsce. Duże oczekiwania były uzasadnione wobec będącego w znakomitej formie lidera Pucharu Świata Junshiro Kobayashiego (136.0 i 129.5m). Ten mimo oczekiwań nieco zepsuł drugą próbę, przez co ekipa z Kraju Kwitnącej Wiśni spadła z drugiej na trzecią lokatę. Nadspodziewanie dobrze wypadli jednak pozostali skoczkowie – Taku Takeuchi (129.5 i 135.0m), Ryoyu Kobayashi (132.0 i 138.0m) oraz Noriaki Kasai (127.5 i 133.5m).

Do czołowej trójki nie zmieścili się Austriacy, pomimo najlepszej w całej stawce indywidualnej postawy Stefana Krafta, który w pierwszym skoku lądował na 138.0m, natomiast w finale pobił 10-letni rekord skoczni reprezentacyjnego kolegi – Gregora Schlierenzauera uzyskując 147.5m.

Dalej uplasowała się Słowenia.

Dopiero na szóstym miejscu zmagania ukończyli Polacy. Wszystko za sprawą dyskwalifikacji, która w pierwszej serii stała się udziałem Piotra Żyły. Pomimo tego feralnego wydarzenia, znakomite skoki Dawida Kubackiego (133.5m), Macieja Kota (135.5m) oraz Kamila Stocha (129.0m) pozwoliły wspiąć się na siódme miejsce, a tym samym awansować do finałowej serii zmagań. Paradoksalna okazała się sytuacja, w której Piotr Żyła wystartował w drugiej rundzie, kiedy oddał skok w tym samym kombinezonie, za który kilkadziesiąt minut wcześniej został wykluczony. To obnaża niedociągnięcia związane z szeroko krytykowanym, nowym systemem pomiarów. Mieszkaniec Wisły zrehabilitował się lądując na 132.0m. Pozostała trójka poprawiła rezultaty w porównaniu do odniesionych w pierwszej serii – Dawid Kubacki 137.0m, Maciej Kot 136.0m i Kamil Stoch 138.0m. Z łączną notą 985.5 punktu dało to wysoką biorąc pod uwagę brak jednego skoki szóstą lokatę.

W finale zaprezentowali się jeszcze Szwajcarzy i Rosjanie, czego nie dokonali Włosi, Finowie, Czesi oraz Kazachowie.

Po dzisiejszej wpadce Polacy stracili pozycję lidera Pucharu Narodów, spadając w tej klasyfikacji na czwartą pozycję.

 

PEŁNE WYNIKI KONKURSU

KLASYFIKACJA PUCHARU NARODÓW

 

Już w niedzielę zmagania indywidualne, w których Polacy pojawią się na starcie w komplecie.  

 

Przemysław Wardęga

Fanklub Kamila Stocha

Dodatkowe informacje