NASI PRZYJACIELE

MŚwL w Oberstdorfie: Kamil Stoch wicemistrzem świata w lotach narciarskich!

Daniel-Andre Tande triumfował zdobywając tym samym tytuł najlepszego lotnika świata. Norweg już od pierwszych treningów prezentował się najlepiej z całej stawki. Kamil Stoch postawił kropkę nad "i" zdobywając ostatni brakujący w kolekcji medal!

 

Daniel-Andre Tande podczas pierwszego dnia rywalizacji uzyskał 212.0m i 227.0m i z wyraźną przewagą ponad 10. punktów nad drugim Richardem Freitagiem oczekiwał na serie numer trzy i cztery indywidualnych zmagań. W sobotę w jedynej rozegranej rundzie, bowiem finałowa została odwołana ze względu na silne podmuchy wiatru, lądował na 200.0m, co z łączną notą 651.9 pkt dało mu pierwszy w karierze indywidualny medal imprezy rangi mistrzowskiej.

O ile Norwegowie znakomitymi lotnikami są od dawna, jeśli nie od zawsze, o tyle Polacy na medal w tej dyscyplinie czekali już 39 lat. Jak dotąd jedyny krążek mistrzostw globu i to brązowy, wywalczył w 1979 roku Piotr Fijas. Ta sztuka nie udała się później Adamowi Małyszowi, choć w Planicy w 2010 roku do podium zabrakło zaledwie 0.4 pkt. Blisko był również Kami Stoch w 2014 roku w Harrachovie.

Kamil Stoch, dla którego jedyną brakującą perłą w koronie był medal Mistrzostw Świata w lotach narciarskich po raz kolejny zaprezentował wielką klasę i serce do walki. W piątek uzyskał 230.0m w pierwszej próbie, po której do lidera tracił 2. punkty. Gdyby nie zachwiane lądowanie – z pewnością byłby liderem zmagań. W kolejnej serii lądował na 219.0m. Po tym skoku strata do Tandego wzrosła już do niemal 20. pkt i wszystko miało rozegrać się podczas dwóch, kończących zmagania sobotnich serii. W pierwszej z nich Kamil odpalił rakiety i doleciał do 211.5m, co było zdecydowanie najlepszą próbą tej kolejki. Awansował na pozycję wicelidera, a do Tandego zmniejszył stratę. Niestety kontynuacji nie było, bowiem jak wcześniej wspomniałem czwarta seria nie odbyła się. Nie ma sensu gdybać, co mogłoby się wydarzyć, chociaż pewnie każdy miał z tyłu głowy myśl, że może Stoch byłby w stanie wysunąć się na czoło i wywalczyć złoto. Mogło też być zupełnie inaczej.

Kamil Stoch zdobył srebrny medal Mistrzostw Świata w lotach narciarskich, czym po raz kolejny zapisał się do złotych annałów historii sportu. Nie ma dwóch zdań, że to kolejny ogromny sukces 30-latka z Zębu, polskich skoków narciarskich i całego sportu. 

Brąz powędrował do reprezentanta gospodarzy, powracającego do rywalizacji po upadku w Innsbrucku, byłego lidera Pucharu Świata – Richarda Freitaga. Niemiec notował skoki na 228.0, 225.0 i 190.5m. Słabszym ostatnim skokiem stracił srebro na rzecz Polaka. Pomimo tego nie ukrywał ogromnej radości z tak udanego powrotu na skocznię.

W czołówce znaleźli się też czwarty Stefan Kraft (218.0, 208.5 i 206.0m), piąty Andreas Stjernen (193.0, 203.0 i 223.5m) oraz szósty – obrońca tytuły Peter Prevc (222.5, 199.0 i 218.0m).

Kolejne miejsca zajęli Andreas Wellinger, Johann Andre Forfang, Robert Johansson. Czołową dziesiątkę zamknął Dawid Kubacki, dla którego był to życiowy rezultat podczas Mistrzostw Świata w lotach narciarskich. 27-latek latał daleko i ładnie – 207.5, 208.0 i 215.0m. Trzynasty był Stefan Hula (193.0, 196.5 i 192.5m), a siedemnasty Piotr Żyła (190.0, 183.5 i 198.5m).

 

PEŁNE WYNIKI KONKURSU

 

W niedzielne popołudnie rozegrany zostanie konkurs drużynowy. Zdecydowanymi faworytami do złota są Norwegowie, ale z pewnością Polacy również powalczą o medal.

W Oberstdorfie lotników dopingowała liczna ekipa proszowickiego fanklubu.

 

Przemysław Wardęga

Fanklub Kamila Stocha

Dodatkowe informacje